• Wpisów:564
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 19:34
  • Licznik odwiedzin:870 460 / 2666 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Hej

Na koniec dnia wstawiam propozycję makijażu
Jutro szykuje dla was posta z poradami jak dbać o cerę tłustą, trądzikową



Kilka inspiracji

Strasznie podoba mi się jej makijaż!






Buziakiiii
  • awatar wiktoria-po-prostu: Sama mam skórę trądzikową więc nie mogę się doczekać jutrzejszego wpisu. Uwielbiam twoje makijaże
  • awatar Gość: śliczne są te oczka :P
  • awatar Gość: ładna kreska ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

klaudia15034
 
ilovemyaddiction
 
Dziękuję za miły komentarz
Dokładnie, za szybko nam to lato minęło...
Pzdr
 

 
Wracam do was z sposobem na zrobienie własnego plastra na nos przeciwko wągrom, który może już znacie
Jak wiadomo takie plasterki można kupić w drogerii za ok 10-16 zł. Jest to wydatek spory moim zdaniem gdyż mogę osiągnąć taki sam efekt za 2 zł.
A więc do rzeczy potrzebne nam będzie
- szklanka
- stary pędzelek
- mleko
- żelatyna

Teraz czas na zrobienie mieszanki.
Do szklanki wsypujemy 1 łyżeczkę żelatyny i niecałą łyżkę mleka by otrzymać taką konsystencję.


Następnie musimy to rozpuścić, ja używam do tego mikrofali wstawiając na 10 sekund ( można też to rozpuścić w łaźni parowej)


Gdy mamy już roztopioną mieszaninę, sprawdzamy czy nie jest za gorąca ( żeby nie poparzyć noska )jeśli jest w sam raz nakładamy pędzelkiem cienką warstwę.


Zostawiamy na 10-15 min by dobrze wągry do niej przywarły i po wszystkim najzwyczajniej odrywamy
Stosując dwa razy w tygodniu możemy się cieszyć czystym noskiem

Ostrzeżenie ! strasznie to śmierdzi, ale da się wytrzymać


Buziaki
  • awatar wiktoria-po-prostu: Przyznam szczerze, że wiedziałam o tym tyle tylko, że nie jako plasterek na wągry a maseczkę. Nigdy nie próbowałam może się skuszę :)
  • awatar Gość: pierwszy raz o tym slysze ale opstanowilam to wypróbować i szczerze mówiąc nie ma to zadnych efektów, pozdrawiam
  • awatar Gość: sprawdzalam.. nie dziala.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Hej

W związku z tym, że dzisiaj jest 1 września chcę pokazać wam makijaż dzienny do szkoły.
Ale to trochę później bo mam dla was recenzję masła do ciała

Masło do ciała z serii Secret Garden od Victoria's Secret.


Moja przygoda z tymi masełkami zaczęła się gdy jedna z moich koleżanek przyleciała ze stanów. Jak się z nią spotkałam, spytałam się co tak ślicznie pachnie... no i się zaczęło

Swoje masełko zamówiłam na allegro, ceny wahają się od 38-50 zł za 200g. Mamy do wyboru 12 kombinacji zapachowych.
Ale przejdziemy do rzeczy
Plusy
- ZAPACH, ZAPACH I JESZCZE RAZ ZAPACH ! Ja na razie miałam dwa Romantic Wish (owoc granatu, frezja, peonia) i Love Spell (kwiat wiśni, czerwone jabłko, gruszka Georgia, z nutką tamaryndy) są przepiękne, mogłabym siedzieć cały dzień z nosem w nich
- trwałość ! zapach trzyma się bardzo długo, nie potrzebny jest nam perfum. A gdy balsamujemy się wieczorem, następnego dnia gdy wejdziemy pod pościel będziemy dalej czuć zapach
- nawilżenie. Masło jest dobrze nawilżające, zawiera aloes, witamine A i E, które mają koić naszą spękaną skórę.
- konsystencja jest bardzo zbita dosłownie jak zimne masło z lodówki co pociąga za sobą kolejny plus czyli
- wydajność ! ja mam to opakowanie od zeszłego listopada ( gdzie smarowałam się nim 2 razy w tygodniu lub więcej) niewiele go trzeba by nabalsamować całe ciało.

Uwielbiam te masła, i już kończę obecne opakowanie i zabieram się za wybranie kolejnego


Nuty zapachowe ( skopiowane z wizaz.pl )
- Romantic Wish (owoc granatu, frezja, peonia)
- Pure Seduction (melon casaba, śliwka, frezja)
- Forbidden Fantasy (mango, owoc pasji, jaśmin)
- My Desire (grejpfrut, jaśmin i mango, z nutką wanilii)
- Forever Romance (czerwone jagody, fiołki)
- Strawberries and Champagne (truskawka, hiacynt, czarna porzeczka, białe kwiaty, drzewo sandałowe)
- Vanilla Lace (wanilia, orchidea, nutka bursztynu i piżma)
- Pear Glace (gruszka, czarna porzeczka, fiołek, drzewo sandałowe)
- Love Spell (kwiat wiśni, czerwone jabłko, gruszka Georgia, z nutką tamaryndy)
- Sweet Temptation (morela, gejpfrut, konwalia)
- Endless Love (owoc granatu, kwiat jabłoni, gruszka, ylang-ylang)
- Amber Romance (czarna czereśnia, creme anglaise, drzewo sandałowe)

Więc jest w czym wybierać !!

Teraz czas na dzienny make up do szkoły

Zaczynam od nałożenia na całą powiekę cielistego cienia ( inglot 328 matt)

W zagłębieniu powieki nakładam jasny brąz ( sleek chaos )
Górną linię rzęs obrysowuje brązową kredką
Rozcieram ją tym samym brązowym cieniem ( sleek chaos)
Pod łuk brwiowy i wewnętrzny kącik oka nakładam biały połyskujący cień ( inglot 120 AMC)
Tuszuję tylko górne rzęsy


Mam nadzieje, że się przyda dla niektórych w nowym roku szkolnym

Buziaki
  • awatar Dajemy radęe♥: no co ty, to nawet ja ciemniejszy robie ;p
  • awatar Gość: dla mnie nigdy nie miało różnicy czy maluję się do szkoły czy na imprezę :D makijaż był zależy od humoruuuu ;D
  • awatar Psychoza: rzeczywiście ładny, skromny pzdr
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Hej, Hej !

Po opanowanej sytuacji z pingerem wstawiam post ( który wcześniej oczywiście wariował i nie chciał się wstawić ) z makijażem wieczorowym krok po kroku.
Zapraszam !

całą powiekę pokrywamy białym cieniem
Następnie nanoszę w wewnętrzny kącik fioletowo- niebieski cień ( to ten MGWE nakładany z miksturką MM)
Kolejnym krokiem jest użycie różowego cienia w wewnętrznej części oka i do roztarcia górnej granicy ciemnego cienia.Ewentualnie możemy w tym momencie przyciemnić jeszcze bardziej zewnętrzny kącik czarnym cieniem.
Na wcześniej nałożony biały cień nakładam połyskujący biały.
Czas się zabrać za dolną powiekę,którą obrysowuje białym cieniem lub kredką.
Skośnym pędzelkiem rysujemy wzdłuż dolnej linii rzęs czarną kreskę i wyciągami ją delikatnie na zewnątrz. To samo robimy na górnej powiece.
Rzęsy tuszujemy i nanosimy ewentualne poprawki


Buziaki !
  • awatar Gość: Pięknie....też lubię takie podwójne krechy-rybkę na wyjścia ...przy okazji zapraszam do mnie;-)
  • awatar Chic Glamour♥: ladnie
  • awatar black guitar: Cudowny makijaż
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Przepraszam wszystkich za to, że mój post zniknął ale pinger doprowadza mnie dzisiaj do szału, nie wstawia zdjęć, postów, nie chce się otworzyć strona... istna masakra... post wróci jak sytuacja techniczna się opanuje
 

 
Czas na małą inspiracje dla was na jutrzejszy dzienny make-up

Na całą powiekę nanosimy fioletowy połyskujący cień.
W zewnętrznym kąciku rozcieramy brudny, brązowy cień.

Na koniec malujemy czarną kreskę
Rzęsy tuszujemy ewentualnie podkreślamy fioletowym cieniem dolną powiekę i gotowe


Mam nadzieję, że się spodoba a teraz idę naolejować włoski
Miłej nocki
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wracam z recenzją korektorów pod oczy

Na wstępie chcę powiedzieć, że mam straszną obsesję na punkcie moich sińców pod oczami. One są zawsze, bez względu na to czy się wyspałam czy też nie. Mam tak od małego wiec od zawsze szukałam idealnego korektora, który zakryje te ciemne podkowy.
Miałam już tyle ich na swojej drodze, że ciężko zliczyć, co miesiąc nowy i satysfakcja tylko częściowa.
Obecnie posiadam 4, i dwa z nich są jak narazie tymi, które pozwalają mi spokojnie wyjść z domu.

Zacznę od Bourjois Bio detox
Skusiłam się na ten produkt gdyż jest on podobno organiczny i ma niwelować zasinienia( ta jasne). Ma aplikator w postaci roll on'a co ma dać efekt chłodzenia. Mam w kolorze 02.
Plusy
- ZERO !
Minusy
- roluje się pod oczami
- ściera się po 30 min
- nie da się go wklepać bo zastyga natychmiastowo
- nie wiem po co ten roll on bo niby jak mam przeprowadzić masaż okolicy oka jak produkt ciągle wypływa
- strasznie brudzi się opakowanie
- wycieka, a jak trzeba go nałożyć pod oczy to się zacina
- konsystencja rzadka na początku potem tępa i uniemożliwiająca rozprowadzenie
- zero krycia ! chyba, że się nałoży 5 warstw !
Nie polecam tego produktu, nie nadaje się do niczego, podchodziłam już do niego tyle razy i nic się nie zmieniło. Za 37 zł jest o wiele więcej lepszych produktów!
Jak to wygląda pod oczami ( radę kliknąć na zdjęcie by zobaczyć w większym formacie jego beznadziejność )

Kolejny to Oriflame
Dostałam go na małego mikołaja i przez jakiś czas był dla mnie świetny jednak ma swoje wady.
Mamy w nim 3 odcienie, pomarańczowy, żółty i zielony.
Plusy
- dobrze kryje
- nie ściera się
- nie wysusza okolicy oka
- dobrze się rozprowadza
Minusy
- może być dla niektórych za ciężki
- opakowanie nie higieniczne ( zwłaszcza jak zostało mało produktu)
- zielony nie zakrywa zaczerwienionych miejsc

Jest to dobry produkt, jednak mam wrażenie, że bardziej sprawdza się jako korektor punktowy.

Na koniec moja perełka
Bell Multi Mineral
Jest to korektor za niewielkie pieniądze( płace za niego w drogerii 8 zł ) a sprawuje się rewelacyjnie. Mam go w kolorze 1.
Plusy
- świetnie kryje
- rozświetla ( nie ma drobinek )
- wydajny
- nie wysusza
- wytrzymuje u mnie cały dzień
Minusy
- ciemnieje o jeden ton na twarzy ( mi to akurat nie przeszkadza wtapia się idealnie w kolor mojej cery )
- trzeba go dobrze rozprowadzić i utrwalić pudrem by nie zbierał się w zmarszczkach.

Polecam go wszystkim dziewczynom, które mają problem z cieniami !

Na koniec Maybelline Super Stay 24
Z nim miałam niezłą przygodę, poszłam go kupić do drogerii i zamiast koloru 1 dostałam 3, jednak nie sprawdziłam i poszłam do domu, następnego dnia przy nakładaniu zauważyłam to.Nie mogłam już zwrócić bo wyrzuciłam paragon Więć służy mi on w wakacje, by przyciemnić Bell gdy jestem opalona.
Plusy
- dobrze kryje
- trwały
- aplikacja
Minusy
- może przesuszyć okolice oczu.

Pozdrawiam
  • awatar Ulcik: piekny zestaw
  • awatar Gość: jak chcesz to mogę się wymienić na korektor bio detox . pisz na pv
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witam
Dzisiaj mam dla was recenzję maski Mila i make-up krok po kroku banalnie prosty
Zacznę od recenzji.

Mila Maska mleczna

Kupiłam ją w salonie fryzjerskim za 25 zł 1 litr ! Zawszę zastanawiałam się jakiej maski używa moja fryzjerka bo włosy miałam po niej mięciutkie i pięknie pachnące. Postanowiłam ją kupić i przetestować jak będzie się sprawować przy częstszym stosowaniu.
Plusy
- ułatwia rozczesywanie
- super wydajna ( używam jej ponad miesiąc a jest jest jej jeszcze bardzo dużo)
-pięknie pachnie (zapach utrzymuje się po zmyciu )
-wygładza włosy
-pięknie się błyszczą
- super miękkie
- nie spływa
-widoczna poprawa kondycji włosów
Minusy
Jedynym minusem tej odżywki jest to, że jak przesadzi się z ilością może włosy obciążyć no i trzeba ją dokładne zmyć.
Za taką cenę jest to zdecydowanie mój faworyt, a miałam już wiele odżywek z wyższej półki i tych drogeryjnych . Mogę nawet stwierdzić, że widzę lepsze działanie jej od znanej już wszystkim Glorii i Biowaxu.
Polecam !

A teraz czas na makijaż.
Dopiero zaczyna się moja przygoda z Mixing Medium własnej roboty. Dzisiaj postanowiłam go wypróbować do namalowania kresek cieniami z paletki Sleek Chaos ( cienie są fajne jednak do kresek się wcześniej nie nadawały )

Na początek na powiekę nanoszę Mixing Medium i delikatnie wklepuje. Skośnym pędzelkiem zaczynam rysować grubą kreskę ( jeśli chcemy jeszcze bardziej nasycony kolor, możemy delikatnie zamoczyć pędelek z cieniem w MM)

Kolejnym krokiem jest narysowanie czarnej kreski na już namalowanej.

Potem zostaje nam tylko naniesienie rozświetlacza na resztę powieki i wytuszowanie rzęs ewentualnie jakieś poprawki

Efekt oceńcie sami

Pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Witam wszystkich,
Po krótkiej nieobecności spowodowanej piękną pogodą ( ostatnia szansa by nabrać trochę koloru)
wracam z małą recenzją i dzisiejszym odkryciem !

Od 6 miesięcy bez przerwy używam odżywki, która sprawiła, że zaprzestałam szukania tej jedynej a chodzi o odżywkę Elisse z biedronki za 4.99!
Przypadkiem na nią trafiłam robiąc zakupy, za taką cenę postanowiłam ją wypróbować.

Plusy:
-wygładza
- włosy są po niej miękkie
- łatwo się rozczesują
- są błyszczące
- poprawiła kondycję moich włosków
- nie spływa
- wydajna
- nie obciąża
Minusów nie zauważyłam.
Używam jej po każdym myciu ( z wyjątkiem wtedy kiedy nakładam maskę ) i jestem w 100% zadowolona. Ma 250 ml i daje efekt nawet lepszy niż odżywki drogeryjne.Są dwie wersje dla włosów suchych i zniszczonych i do farbowanych. Szczerze ją polecam, warto wypróbować za takie małe pieniądze.

A teraz moje dzisiejsze wielkie zaskoczenie. Siedząc w internecie natknęłam się na sposób jak zrobić własny Mixing Medium od M.A.C. Wystarczy tylko gliceryna i woda! Więc poleciałam do apteki i kupiłam małą buteleczkę gliceryny. Zrobiłam miksturkę 1:3 ( jedna kropla gliceryny na 3 krople wody ) i przeszłam do testowania!
Na pierwszy ogień poszły cienie z pierwszego postu czyli MG WE. No i muszę je przeprosić. Wyszło fenomenalnie, mocne kolorki, utrwalone, zero osypywania się.. Wracają do mojej kosmetyczki po nieudanym pierwszym razie
przed
po

Tu cienie Paese Luxus 104 ( na górze bez miksturki, i tak nic nie widać taki pigment )

Na pewno wykorzystam ten trick w makijażu !

Pozdrawiam !

  • awatar Ms. Blue-eyed: Co do tej pomadki/barwnika-złe światło niestety i kolory strasznie przekłamane ale, odsyłam cię tu : http://szykistyl.pinger.pl/m/5283257 to to samo i kolory wyszły prawdziwe :)
  • awatar Tusiaczkowy Robak: też używam tej odżywki i ją sobie chwalę :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witam wszystkich

Na początek zacznę od recenzji.

Na pierwszy ogień balsam Beyonce Heat

Kupiłam go niecały rok temu w promocji za 26 zł. Z racji tego, że wcześniej miałam perfum postanowiłam dokupić balsam.
Plusy
- dla mnie zapach świetny idealnie współgra z perfumą
- masa złotych drobinek co daje piękne rozświetlenie czy to nóg jak i reszty ciała.
- nawilżenie

Nie za bardzo widać na zdjęciu jednak efekt jest czego aparat nie chciał uchwycić

Minusów jak na razie nie zaobserwowałam, idealnie mi teraz służy w lato, gdy wieczorami chcę wyglądać olśniewająco

Teraz czas na tonik Rival de Loop

Nie wiem do tej pory co mnie podkusiło żeby go kupić, chyba promocja za około 3 zł.
Plusy
- nie ściąga cery
Minusy
- zapach
- twarz po nim się klei
- nic moim zdaniem nie robi, nawet nie oczyszcza dobrze cery
- pieni się ! pierwszy raz się z tym spotykam.

Jednym słowem, nie polecam!

Na koniec małe zakupy z Rossmana. Dzisiaj pierwszy dzień promocji gdzie można dostać przy zakupie kilka fajnych gratisów.
Ja postawiłam na promocję Rimmela gdzie przy zakupie maskary dostajemy lakier Lycra Pro.
Wybrałam to bo uwielbiam ten lakier, mam w swojej kolekcji jeden ( w kolorze 365 ) i jestem nim zachwycona ( trzyma się długo i ma świetny pędzelek ! ). Więc w sumie ten zakup tuszu był jedynie pretekstem by pozyskać kolejny lakier. Nie jest on tani, kosztuje normalnie 16.99 wiec kupując tusz za 16.99 zyskałam bardzo dużo.
Miałam dwa kolory do wyboru, i wybrałam 318 coral queen.

Potem skusiłam się na cienie Wibo, dużo o nich czytałam pozytywnych opinii więc za niewielką cenę ( 10.29zł) postanowiłam je wypróbować. Na pierwszy rzut oka dobrze napigmentowane, zobaczymy jak sie zachowają przy rozcieraniu ( wybrałam nr 3 )

Pozdrawiam
  • awatar TheBestChoices: Mam perfum Beyonce Heat i uwielbiam go - balsamow tego typu raczej nie lubie ale ten wygląda bardzo obiecująco, może sie skusze dzieki tej recenzji :)
  • awatar Dajemy radęe♥: cienie rewelacyjne, sama musze przyznac ;), mi przypadly do gust
  • awatar multicolor: ten tonik faktycznie śmiechu warty! miałam z tej serii jeszcze jakiś płyn do demakijażu, a'la micelarny - był tak słaby w zmywaniu nawet najdelikatniejszego makijażu, że po prostu go wyrzuciłam...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Witam wszystkich !

Dzisiaj jak obiecałam prezentuje mój ulubiony make-up krok po kroku.

Na początek zaczynam od namalowania czarną kredką linii wzdłuż rzęs ( nie musi ona być idealna ).

Następnie rozcieramy ją czarnym cieniem.

Granice blenduje ciemnym różem

Kolejnym krokiem jest roztarcie tego różu ciemnym pomarańczowym cieniem.

Na koniec wewnętrzny kącik oka zaznaczam jasnym pomarańczowym cieniem i wyciągam wzdłuż górnej granicy.

Rzesy tuszuję i maluję czarną kredką linię wodną

Mam nadzieję, że się spodoba wam

Dzisiaj jeszcze będą recenzje :
- Beyonce Heat Balsam do ciała
- Rival de Loop Tonik z ogórka

Pozdrawiam
 

 
Wracam do was z małą recenzją o dziwo nie moją ale mojej mamy.
Ma ona bardzo suchą skórę twarzy, wręcz miejscami się łuszczyła. Żadne kremy, peelingi i inne specyfiki nie dawały porządnego efektu a wręcz podrażniały jej wrażliwą cerę. Aż dziwnie to przyznać ale jedyne co jej pomogło były to dwie maseczki z BeBeauty ( made in Biedronka ) ! nawilżająca i przeciwzmarszczkowa. Codziennie stosowała na zmianę te maseczki i po miesiącu, przyglądam się jej twarzy i stwierdziłam, że nie ma już suchych placków! Do tej pory nie mogę zrozumieć tego jak taka zwykła maseczka za 6 zł mogła przebić kosmetyki za 60 zł z apteki!
Jeśli któraś z was ma ten sam problem, warto spróbować !

Ostatni już dzisiaj produkt to suchy szampon Beauty Formulas.
Zawsze ciekawiło mnie to jak działa taki suchy szampon. Chcą przetestować działanie takiego produktu sięgnęłam na dolną półkę po wyżej wymieniony produkt.
Plusy
- nie ma !
Minusy
- krótkotrwały efekt odświeżenia
- biały szron na moich ciemnych włosach ( mimo, że stosowałam się do zaleceń producenta)
- mało wydajny

Jednym słowem ten produkt jest beznadziejny! Nie wiem jak przy innych suchych szamponach ale ten nie robi nic po za tym że musimy umyć po nim włosy i tak.

Na koniec make- up. Od jutra postaram się wstawiać makijaże krok po kroku



Buziaki !
  • awatar Gość: miałam ten szampon suchy i tez zero efektów :(
  • awatar alii: kochana masz talent !!!nie moge sie na patrzec na makijaze ;*
  • awatar Moniqa28: Miałam ten suchy szampon - faktycznie jest tragiiiicznyyy!!!! Makijaże - profeska :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Po raz kolejny wracam z małymi zakupami i recenzją produktów do ochrony włosów przed wysoką temperaturą



Stosując ciągle prostownice musiałam znaleźć produkt który chociaż w minimalnym stopniu zmniejszy szkody.
Pierwszym był Syoss Heat Protect. Zacznę może od tego, że dla mnie on nie ma ani jednego plusa po za opakowaniem. Włosy po nim były sztywne, nie miłe w dotyku, matowe no i ten alkohol na samym początku składu, wiec to musiało się skończyć źle. Zamiast chronić moje włosy miałam wrażenie, że są jeszcze bardziej zniszczone niż wtedy gdy nic nie stosowałam. Doszłam do połowy opakowania i resztę wylałam do zlewu, a do buteleczki wlałam ulubioną odżywkę bez spłukiwania Hegron. NIE POLECAM !

Kolejny to Dove Heat Defense. Po nieudanym zakupie szukałam czegoś co jest sprawdzone. Trafiłam na Dove a ,że lubię ich produkty pomyślałam, że tym razem mi się uda. No i kolejne rozczarowanie miało miejsce. Okropny zapach, te same problemy co przy Syoss. Mam jeszcze niecałe pół i leży bezczynnie w szufladzie. NIE POLECAM!

Po serii nietrafionych zakupów, opadnięta z sił i bez żadnych nadziei trafiłam na produkt Mariona.
Jest to mgiełka termoochronna o przyjemny dla mnie zapachu i co najważniejsze włosy po wyprostowaniu są sypkie i miękkie w dotyku( zawiera alkohol ale jest on prawie przy końcu składu). Przewyższa zdecydowanie inne produkty no i zachęca ceną 6.95!. Jest wydajna jednak trzeba uważać z jej ilością może obciążyć włosy. Jedyne co mogę powiedzieć to to, że jest to zdecydowanie produkt godny polecenia

Na koniec małe zakupy
2 cienie z Fashion Trendy nr 43 i 53
Cienie są w miarę fajne jasny różowy i pomarańczowy są dobrze na pigmentowane za to dwa pozostałe już tak nie bardzo ale za 3 zł za sztukę nie ma co wybrzydzać.

I cienie Paese nr 206 Uśmiech gondoliera
Tutaj sprawa wygląda o wiele lepiej z pigmentacją. Kolorki są piękne i na pewno niedługo wstawie zdjęcia z makijażem wykonanym w ich roli głównej.

Pozdrawiam
  • awatar k.amila1987: oo widzisz, bardzo przydatne informacje :) A odżywkę Mariona gdzie można dostać? chyba kiedyś mi się migła w naturze, ale nie wiem czy sie nie mylę? :P
  • awatar (nie)dostępna ♥: ogólnie to bardzo dobre produkty :p
  • awatar L a j L a ♥: a właśnie szukałam czegoś do ochrony włosów... recenzja się przyda :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wracam po raz kolejny z recenzją

Coś do pielęgnacji włosów
Na wstępie zaznaczam, że mam straszną obsesję na punkcie włosów, ciągle je męczę odzywkami, olejkami aby w końcu jakoś wyglądały. Od 3 miesięcy nie prostuje włosów ( co wcześniej robiłam po każdym umyciu ) i jak narazie dobrze mi idzie
Moim dużym problemem po za puszeniem się włosów jest ich przetłuszczanie się ( myje co drugi dzień lub codziennie ), więc zaczęłam szukać czegoś co w końcu zadziała po serii nieudanych szamponów, odżywek, mgiełek i innych wynalazków.
Trafiłam w drogerii na wodę brzozową i pokrzywową
Cena zawrotna 2.50 zł za 125 ml Pomyślałam czemu nie za taki koszt można spróbować. Jak pisze producent jest od z naturalnego soku z pokrzywy i brzozy mający na celu odświeżenia skóry głowy co ma zmniejszyć ich przetłuszczanie się, nawet wyczytałam gdzieś, że przyspiesza to porost włosa
Plusy
- faktycznie świeżość włosów jest dłuższa( nie dużo, w moim przypadku na drugi dzień po myciu mogłam spokojnie wyjść z rozpuszczonymi włosami co wcześniej nie miało miejsca)
- co do porostu to może z 0.5 cm mi rosło dodatkowo przez 2 miesiące stosowania
- włosy od nasady odbite.
Minusy
- w składzie jest alkohol wiec nie można tego cały czas stosować( w moim przypadku 2 miesiące przed myciem głowy )
-zapach
- może być problem z aplikacją( ja opracowałam swoją technikę czyli wlewam do miseczki trochę wody brzozowej lub pokrzywowej, maczam palce i wmasowuję w skalp)

Ogólnie jest to dobry produkt za niewielkie pieniądze, który wszystkim polecam

Teraz czas na rajstopy w sprayu
Przed poprzednimi wakacjami wpadłam w internecie na rajstopy w spray a że lubię takie nowości zamówiłam dwa opakowania
Plusy
- koloryt na nogach wyrównany
- ładnie rozświetla nogi
- długo się trzyma
- wygodna aplikacja
- w miarę wydajny
Minusy
- trzeba uważać bo brudzi
- nogi przed aplikacja muszą być dobrze nawilżone gdyż gdy są suche otrzymamy nie estetyczny efekt zmatowienia

Podsumowując, jest to dobry produkt dla osób, które są z natury blade i chcą nabrać delikatnej opalenizny na nogach lub jeśli nie chcemy wychodzić z bladymi nóżkami przed sezonem

Aplikacja
Efekt po

Pozdrawiam

  • awatar KaaasiA: efekt niesamowity ale ogromny minus ze brudzi :./
  • awatar multicolor: efekt rajstopkowy super! ja mam takie bladzioszki nogi, szkoda, że dopiero o tym przeczytałam, bo nie wiem czy jeszcze zdążę w te wakacje wystawić nogi, taka pogoda ;) super, że napisałaś o tej wodzie brzozowej i pokrzywowej, mam identyczny problem z włosami, muszę myć codziennie... a że rozjaśniam, to końce mam suche i muszę czymś nawilżać, bo jak nie, to się puszą :)
  • awatar SweetEwelina: super efekt
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Witam
Dzisiaj mam dla was kolejną recenzję
Na świecznik trafia dzisiaj legendarny już Dermacol.
Jest to kryjący podkład połączony z korektorem, mający na celu zakryć wszystko.
Plusy
- SPF 30
- wodoodporny
- kryje wszystko po cienie pod oczami, popękane naczynka, wypryski
- trwałość
-wydajność ( tą tubkę mam od ponad 6 miesięcy i końca nie widać )
Minusy
- zatyka skórę
- dla osób z cerą tłustą nie polecam, świecenie murowane po 30 min ( trzeba dobrze zmatowić )
- broń boże nie nie nakładać tego na całą buzię ! ( następnego dnia można obudzić się z niemiłymi przyjaciółmi)
- bardzo gęsta konsystencja co utrudnia nakładanie

Podsumowując, jest to raczej korektor nie podkład. Trzeba z nim dużo poeksperymentować by wybrać najlepszą technikę aplikacji np:
- pod oczy rozrobić go z kremem przeznaczonym do tych okolic
- jeśli ktoś już się uprze na nałożenie go na całą buzię to rozrobić go z kremem na dzień
- przed aplikacją na wypryski najpierw dobrze rozgrzać produkt między palcami.

Dla mnie jest on niezawodny w sytuacjach kryzysowych, gdy potrzebuje wyglądać dobrze. Posiada dużą gamę kolorystyczną można idealnie dobrać sobie kolor. Ja mam w numerze 212 jest on jak widać za jasny jednak dobrałam go w zimę a wiadomo latem trochę słońca się załapie

Za cenę 26 zł mamy inwestycje na co najmniej 3 lata jak nie do końca życia

Na koniec make-up



Pozdrawiam
 

 
I na koniec dla kilka inspiracji które przyciągnęły moje oko w dosłownym znaczeniu


Trzeba mieć chyba bardzo dużo czasu i cierpliwości żeby takie coś stworzyć
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Hej, hej
I kolejna recenzja.
Są to dwie pomadki Manhattan Lips2Last.
Jest to pomadka, która trzyma się na ustach bardzo ale to bardzo długo. Nie widziałam jej w żadnym sklepie, dostałam ją od cioci z Czech.
Minusy:
- wysusza usta
- po kilku godzinach zbiera się, co nie wygląda dobrze
- wyciera się, pozostawiając tylko kontur
- zbyt mały aplikator z bazą nabłyszczającą.
- ciężko zmyć ( u mnie działa tylko płyn dwufazowy)
- trudna aplikacja zwłaszcza czerwonego ( ciężko idealnie obrysować usta, a nie ma czasu na poprawkę bo automatycznie pomadka zasycha)
Plusy
- jeśli mamy ważne wyjście, możemy spokojnie jeść, pić, całować się spokojnie do 4 godzin ( potem trzeba się pilnować)
Podsumowując, nie jest to pomadka na co dzień, jednak na wyjątkowe okazje jak randka itp. gdzie nie chcemy ciągle poprawiać makijażu zda się idealnie
Nr 44Q
Nr 59C

Na koniec make-up

Pozdrawiam
 

 
Hej
Czas na zbiorczą recenzję porównawczą peelingów do ciała i płynów do demakijażu.

Ziaja płyn dwufazowy i uniwersalny

Bardzo lubię produkty ziaji i zawsze po nie wracam. Płyn dwufazowy używam już od roku i radzi sobie on perfekcyjne nawet przy produktach wodoodpornych. Któregoś razu w drogerii nie było go, a z racji tego, że nie miałam czasu musiałam sięgnąć po inny. Postawiłam również na ziaję tylko, że uniwersalną mając nadzieję, że będzie tak samo dobry jak poprzednik. No i się nie udało a mianowicie:
- bardzo słabo usuwa makijaż
- wydaje się być tępy na waciku ?
- nie ma mowy o zmyciu wodoodpornych kosmetyków.
Nie wiem co już z nim zrobić ledwo wymęczyłam pół buteleczki.
Co do płynu dwufazowego jak już wspomniałam zmyje on wszystko, jedynym minusem może być to, że jest za bardzo tłusty jednak to mi nie sprawia problemu bo i tak buzię potem się myje.

Czas na peeling

Pierwszy BeBeauty borówkowy z edycji limitowanej. Co tu dużo ukrywać lubię produkty z biedronki bo mają w swoim asortymencie prawdziwe perełki taki jak już pewnie wszystkim znany żel micelarny. Miałam do wyboru trzy warianty zapachowe jednak najbardziej zaciekawił mnie ten właśnie borówkowy.
Jednak po otworzeniu w domu trochę mnie rozczarował.
- zapach bynajmniej mi nie przypomina borówki, jednak jest dosyć ładny
- co do samego oczyszczania skóry, drobinek jest za mało
- konsystencja lekko glutkowata.

Podsumowując przypomina mi to bardziej coś w rodzaju żelu do mycia a nie peelingu no chyba, że bardzo delikatnego ale za to zapach po jego zastosowaniu utrzymuje się parę godzin.

Peeling z Rossmana

Spacerując któregoś razu po Rossmanie natknęłam się na ten peeling. Bardzo mi się spodobało jego ciekawe opakowanie no i to, że zawiera w sobie olejki.
- ślicznie pachnie ( morski zapach który mi się zawsze kojarzy z kosmetykami męskimi )
- naprawdę dobrze oczyszcza skórę ze względu na sól ( niektórym może to nie odpowiadać, zwłaszcza dla osób wrażliwych lub z podrażnioną skórą mi jednak to bardzo pasuje)
- i co najważniejsze dla mnie po kąpieli zostawia tłusty film, który bynajmniej w moim przypadku nie zatyka a za to wspaniale nawilża.
Minusem jest to, że metalowe części szybko rdzewieją.
Ogółem jest to świetny peeling, który daję mi takie oczyszczenie jakie wymagam od produktów tego typu.

Pozdrawiam
  • awatar Psychoza: dodawaj zawsze ceny opisywanych produktów, jeśłi możesz pzdr
  • awatar Miss Kitty.: ja kiedyś wzięłam ten uniwersalny na wakacje, bo właśnie nie było dwufazowego. Myślałam, że sobie oczy wydłubię tak tarłam wacikiem i nic. xD
  • awatar CarmeLowa23: co do tych plynow z ziaji ja uwazam tak samo ten 2 fazowy jest owiele lepszy peelengow nie mialam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Witam wszystkich
Dzisiaj trochę o mojej obsesji olejkowej

Olejki indyjskie stosuję od 6 miesięcy z przerwami. Na samym początku stosowałam samą Amlę z olejem kokosowym. Na tegorocznych wakacjach w jednej z nadmorskich miejscowości znalazłam mały stragan z indyjskimi kosmetykami. Spędziłam przy nim dobre 30 min i zadowolona wróciłam do kwatery z pełną reklamówką specyfików
za wszystko zapłaciłam około 120 zł co dla mnie było dla mnie sukcesem, że w porę się opanowałam

Na początek o olejach. Są one zdecydowanie lżejsze od znanych takich jak olejek rycynowy. Można po nich spokojnie rozczesać włosy, nie plączą się. Zapach wszystkich olejków jest rewelacyjny, orientalny, nie za mocny. Nakładam je na całą noc ( do 3 łyżek stołowych) pod czepek a rano zmywam( nie ma problemu z ich zmyciem, wystarczy dwa razy ). Dzięki nim na dobre odstawiłam prostownicę, gdyż wcześniej miałam ogromny problem z puszeniem się włosów. Nic mi nie pomagało, ani maski i inne zabiegi. Teraz włosy są w świetnym stanie, błyszczą się, są sypkie i miłe w dotyku. Najlepiej działają na średnio zniszczone włosy, gdyż przy mocnym zniszczeniu olejek nie zadziała ( wiem z autopsji ), więc kurację najlepiej zacząć po wizycie u fryzjera ( w moim przypadku wyszło, że musiałam obciąć 15 cm ). Niektóre z olejków przyspieszają porost włosów, co dla niektórych może okazać się bardzo atrakcyjne ale ja nie zauważyłam jakiejś diametralnej zmiany( od 0.5 cm do 1 cm max do tego co nam rośnie samo )
Pierwszy olejek to Heenara.
Jest to bardzo dobry olejek, jest w 100% naturalny. Ma na celu odżywienie skóry głowy i cebulek, działa przeciwłupieżowo i hamuje wypadanie włosów.
Tu skład
Jest to jeden z moich ulubionych olejków, ma piekny zapach. Przed użyciem należy go najpierw rozgrzać w łażni parowej gdyż ma on konsystencję stałą.
Kolejny to Almond Lite.
Najlepszy jest na lato, gdyż chroni włosy przed wysuszeniem od słońca. Zawiera olej z migdałów, oliwę z oliwek, witaminę E. Nie ma problemu z jego zmyciem, producent nawet proponuje opcję by użyć tego olejku zamiast odżywki po szamponie ale jeszcze tego nie próbowałam.

Amla Plus
Jeden z najbardziej znanych olejków. Ja mam wersję, która dodatkowo po za odżywieniem i przyspieszeniem wzrostu włosów, przyciemnia je.
Zawiera naturalne ekstrakty z amli, aloesu, henny i olejku migdałowego. Co do zapachu moja wersja nie jest dusząca tak jak przy niektórych się zdarza.
Olejek Parachute

Jest to 100% czysty olej kokosowy, ma na celu nawilżenie i wygładzenie włosów. Ja stosuje go zamiast jedwabiu w płynie. Włosy są po nim tak błyszczące, że mogę na nie patrzeć godzinami. Nie obciąża włosa, jednak trzeba uważać z ilością bo łatwo można przesadzić i będziemy zmuszone umyć włosy jeszcze raz. Ma konsystencję stałą więc przed nałożeniem trzeba go rozpuścić.

I ostatni specyfik do włosów Tulsi
Jest to maseczka do twarzy jak i do włosów. Jest ona w postaci pudru który trzeba rozrobić z wodą by otrzymać rzadką konsystencję. Używam jej tylko na włosy gdyż ma działać na zmniejszenie przetłuszczania się włosów. Działa również przeciwłupieżowo, odblokowuje skórę głowy. Jako maseczka ma działanie antybakteryjne, przeciwtrądzikowe i kontroluje wydzielanie sebum jednak ze względu na to, że mam cerę suchą i wrażliwą nie używam go do tych celów.


Teraz czas na maseczkę do twarzy Sandalwood Face Mask

Jest to maseczka oczyszczająca przeznaczona do cery suchej. Ma przepiękny zapach migdałowy i delikatną konsystencję. Ma na celu oczyścić, odświeżyć i nadać blasku co naprawdę robi ! Skóra po niej nie jest ściągnięta.

I na koniec mydło Neem&Turmeric soap

Jest to mydełko antybakteryjne , które może być stosowane do twarzy. Świetnie ściąga pory i oczyszcza. Stosuje raz na jakiś czas kiedy moja skóra potrzebuje porządnego oczyszczenia.

To by było na tyle, mam nadzieje, że zachęciłam was do zainwestowania w tego typu kosmetyki.

Na koniec mały bonus Make- up inspiracja Beyonce z teledysku Why don't you love me

Pozdrawiam
  • awatar Addiction: @•●Tαjα●•: kupiłam go za 17 zł, ciężko go zmyć, zapach też nieprzyjemy, jednak rewelacyjnie odświeża skórę głowy, zero łupieżu włosy utrzymują świeżość dłużej
  • awatar •●Tคjค●•: Czy ten puder TULSI stosowany przez ciebie do włosów daje jakieś effekty? Myślisz że na allegro za cene 20 zł wraz z przesyłką opłaca się go kupić?
  • awatar Addiction: allegro, albo helfy.pl :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Witam po raz kolejny dzisiaj z ostatnią partią pomadek, narazie to będzie tyle choć niedługo wstawię recenzję szminek w płynie manhattan którą niczym nie da się zmyć

Wieczorowe

Górny rząd od lewej: Garnet, Sangria
Dolny rząd od lewej:Lilac, Rose Bloom

Kolory są bardzo dobrze na pigmentowane idealne na wieczorną kolację i co najważniejsze pomadka schodzi równomiernie ale usta mimo to nie tracą koloru
Sangria
Garnet
Rose Bloom
Lilac
To narazie tyle jeśli chodzi o pomadki

Jutro przygotuje obszerną recenzję kosmetyków indyjskich, których z resztą jestem wielką fanką i mam nadzieje, że zarażę was moją obsesją

A na koniec kolejny make-up


Pozdrawiam:
  • awatar Ann ♥: nie potrafię uzyskać takiego efektu na swoim oku :( mam tu na myśli ten ciemny zewnętrzny kącik
  • awatar k.amila1987: wooow ale masz usta! :) Mi najbardziej przypadł odcień Lilac :)
  • awatar PaniCzarna: Kolor Sangria wygląda mega!:]
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Witam wszystkich
Dzisiaj kolejna część moich szminek
Część II


Górny rząd od lewej : Plum Shimmer,Plum Rose
Dolny rząd od lewej : L'oreal Sheer Papaya 400, L'oreal Pretty Peach 104, Astor Vip Pink Kiss 100



Zacznę od L'oreal Color Riche. Zdecydowanie różnią się od Sally Hansen przede wszystkim tym, że maja bardzo dużo drobinek. Formuła jest nawilżająca co mi bardzo odpowiada ale niestety pomadka ma swoje minusy a mianowicie:
- plastik wokół pomadki ciągle się brudzi i wygląda to nie estetycznie
-Pretty Peach ma w sobie duże drobinki które pozostają nawet gdy już nie ma pomadki no i mają tendencję do rozchodzenia się po całej buzi
- trwałość nie za długa.


Zabójcze drobinki w Pretty Peach:/


Dlatego wolę bardziej Sheer Papaya drobinki są mniejsze i jest większa pigmentacja.
A tu zdjęcie jak się prezentuje na ustach.
Co do pomadki Astor Vip byłam na początku zachwycona pięknym kolorem, śliczny jasno różowy kolorek okazał się zmorą dla moich ust. Liczyłam na efekt zmatowienia a otrzymałam połyskujący z średnią pigmentacją.Trwałość też wiele zostawia do życzenia, po 30 min trzeba już poprawiać.


Na koniec Plum Shimmer

Później dodam post z ostatnią częścią czyli wieczorowe.

Mały bonus make-up


Pozdrawiam
 

 
Witam
Jest to pierwsza część postów na temat moich ukochanych szminek


Ostatnio postanowiłam odwiedzić Pepco w moim mieście i przy stanowisku z kosmetykami natknęłam się na szminki Sally Hansen.
Z racji tego, że mam dosyć pełne usta ( co wiąże się w moim przypadku z ich pękaniem) nie przepadam za szminkami, jednak postanowiłam się skusić na dwie, żeby wypróbować. Kosztowały tylko 4.99 zł ! i to były najlepiej wydane pieniądze na tego typu produkt. Super nawilżają, usta są wygładzone no i przede wszystkim co jest dla mnie ważne nie ma w nim okropnego brokatu który ma w zwyczaju pozostawać na ustach gdy już nie ma na nich szminki. Zachwycona zakupem następnego dnia poleciałam kupić kolejne i kolejne... no i skończyło się na 11 Obok były też szminki L'oreal Color Riche w tej samej cenie ale o nich w kolejnym poście.
Wszystkie podzieliłam wam na na grupy czyli, ulubione ( po które sięgam codziennie) i na wieczór.
Dzisiaj pokaże mam pierwszą część ulubionych


Górny rząd od lewej : Sunbeam(zawiera delikatne Złote drobinki), Seashell Nude ( ciemniejsza wersja SunBeam) , Rosy Brown ( matowa) .
Dolny rząd : Champagne Rose( złote drobinki) i Soft Orchid (matowa).

Z racji tego, że mam mocno na pigmentowane usta, te kolory pięknie je podkreślają.
A to jak prezentuje się Rosy Brown ( który z resztą jest moim ulubieńcem) na ustach.


Mam nadzieję, że was zachęciłam do odwiedzenia Pepco w waszych miastach
Pozdrawiam.
  • awatar nowoUK: Też mam Sally Hansen z Pepco i bardzo ją sobie chwalę ;)
  • awatar million colors: to Twoje usta? coś pięknego! dziękuję za miły komentarz :)
  • awatar Ideal world: kurcze tanie te pomadki :D bede musiala przejechac sie do pepco :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Witam wszystkich

Dopiero zaczynam swoją przygodę z blogowaniem, więc na sam początek mała recenzja cieni, które jeśli któraś z was spotka na swojej drodze radze omijać szerokim łukiem.


Cenie MG WE - bliżej nie znana mi marka, którą spotkałam w malutkiej drogerii.Zaciekawiona kolorami jak i ceną ( 4,99 zł) postanowiłam kupić na wypróbowanie 3. Producent zapewnia, że są to cienie kaszmirowe o nawilżającej formule pigmentacji.


Cienie jasne czyli jasny beż i różowy mają prawie zerową pigmentację, musiałam nieźle się namęczyć żeby cokolwiek było widać ( choć i tak to nic nie dało) natomiast cień ciemny na pierwszy rzut oka wyglądał bardzo przyzwoicie jednak czar prysł gdy próbowałam rozetrzeć go na powiece, nie dość że się osypał cały to przestał być widoczny.




Na koniec dodaje swój makijaż wykonany paletką Sleek Original




Użyte cienie zaznaczone kropką


Pozdrawiam
  • awatar gooosiek: przejrzałam wszystkie strony Twojego bloga, rewelacja, piękne makijaże, fajne wskazówki i recenzje. W dodatku jesteś taka piękna, przypominasz mi eve longorie :) pozdrawiam serdecznie
  • awatar Gość: mmm kurde ostatnio zastanawiałam się nad ta paletka ale cienie wydawały mi się zbyt "nie na co dzień" i wybrałam oh so specjal ale jak widze Twój makijaz to widzę że też jest fajna:-)
  • awatar .wrednaulizana.: świtene. :D powodzenia. :P wpadnij do mnie czasami . :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›